RSS
poniedziałek, 10 grudnia 2007
Maciek Rybus

A i żeby nie było, że ja tylko krytukuje i nic mi się nie podoba to chciałbym powiedzieć, że zaimponował mi młody Maciek Rybus. Zawodnik, który w Młodej Ekstraklasie nie wyszedł nigdy w podstawowym składzie, w pierwszej lidze strzela bramkę już w drugim swoim występie. Brawo i oby tak dalej! Mam nadzieje, że Rybus na dłużej zagości w pierwszej drużynie Legii.

A o to jego bramka:

Po mojemu.

Bardzo spodobało mi się stwierdzenie 'po mojemu', który usłyszałem wczoraj na warsztatach humanistycznych, dyskusja dotyczyła tego czy można od takiego sformułowania rozpocząć zdanie. Pani profesor sama zbytnio nie wiedziała czy tak można, ale ja od tego właśnie zacznę.

Po mojemu ta cała piłka powinna wyglądać zdecydowanie inaczej. W światowej piłce nie powinni rządzić włosi, Brazylijczycy czy Niemcy, to Polska i nasza drużyna powinna bić wszystkich i znowu wszyscy mieliby się obawiać spotkania z nami. Po mojemu siła naszej reprezentacji powinna opierać się w niedalekiej przyszłości o wszystkich zawodników mających polski paszport, niezależnie od tego czy ten ktoś nazywałby się Alabidyn Zeyn S-Latef czy jakiś Martin, Lukas czy ktokolwiek inny. Niestety, polska mentalność nie pozwoli aby działo się tak, u nas w kraju każdy patrzy na innych przez pryzmat koloru skóry, pochodzenia i tego cze ten ktoś wychował się w Polsce czy tylko [albo aż] czuje się z nią mentalnie związany. Ile było gadania gdy do reprezentacji powołany został Olisadebe? Żeby tylko przypomnieć incydenty kiedy został on obrzucony bananami na meczu ligowym. Ilu oponentów miał i nadal ma Leo Beenhakker? Możecie powiedzieć 'no tak, ale Leo to nie Polak przecież'. Racja, ten palący cygara Holender w Polsce się nie urodził, nie wychował, ale czy ktoś pomyślał o tym, że zarabiając tu pieniądze będzie chciał zrobić jak najwięcej dobrego? Trochę ponad rok temu mało było takich entuzjastów zatrudnienia go w Polsce. Moim zdaniem Polakiem jest ten kto dąży do tego aby nasz kraj był na ustach wszystkich i to w tym pozytywnym znaczeniu, a nie po to aby w całej Europie wypominano nam naszą aferę korupcyjną. Biorąc pod uwagę moje kryterium to i Leo jest Polakiem i każdy z tych młodych 'stranierich' w polskich młodzieżowych reprezentacjach też są Polakami, więc liczę że obejdzie się wreszcie bez zbędnych komentarzy dotyczących tego że ktoś nazywa się Lukas a nie Łukasz. Wracając do mojej wizji to może nie bylibyśmy co 4 lata mistrzami świata, ale na pewno wychodzilibyśmy z grupy i coś odgrywali w każdej imprezie, w której bralibyśmy udział. Po mojemu również nie szczycilibyśmy się tym, że jeden z najlepszych strzelców eliminacji ME gra w średnim Racingu Santander, ekscytowalibyśmy się jego transferem do wielkiego Interu Mediolan, FC Barcelony czy nielubianego przeze mnie Realu Madryt. Według mojej wizji polska liga nie rozgrywałaby swoich meczy na kurnikach typu stadion im. Wojska Polskiego w Warszawie [jestem warszawiakiem, ale wstyd mi, że tak znany klub jak Legia dopiero w nowym roku będzie miał już w perspektywie grę na nowoczesnym piłkarskim stadionie], po mojemu na nowe obiekty nie będzie przychodzić 3 czy 5 tysięcy ludzi. Marzy mi się aby wszystkie stadiony pękały w szwach, bez względu na to czy będzie grać Zagłębie Lubin z Polonią Bytom, czy Legia Warszawa z Wisłą Kraków. Widzę naszą ligę wielką, piszę to poważnie bo nie uważam aby była mało atrakcyjna w momencie gdy powstaną nowe futbolowe świątynie. Przecież widowiskowość w dużym stopniu zależy od tego w jakich warunkach oglądamy mecz, spotkanie ligi angielskiej może być nudne jak flaki z olejem [trudno o to w tamtej lidze, ale możliwe], ale stadion i cała otoczka zainteresowania futbolem sprawia, że taki nawet nudny mecz chce się oglądać.

Po mojemu jeszcze wiele rzeczy powinno się zmienić, ale zbyt częste marzenia o rzeczach tak odległych i zmuszanie innych do czytania takich rzeczy może spowodować oderwanie się od rzeczywistości więc resztę zostawiam każdemu z czytelników. Niech każdy sobie zrobi taką swoją listę tego co powinno się zmienić, nie tylko w sporcie, i niech dąży do tego, a naprawdę już za jakiś czas będziemy wszyscy szczęśliwi.

czwartek, 06 grudnia 2007
Jak to na karuzeli, dużo oczekiwań a potem tylko mdłości.
Runda jesienna naszej cudownej pomarańczowej ekstraklasy powoli się kończy, a jak się coś kończy to coś się musi zacząć. Zaczyna się najdłuższa zimowa telenowela obecna we wszystkich mediach, nie tylko w Polsce, czyli okres transferowy. Mamy już pierwsze przypuszczenia i pierwsze plotki, ale co z tego wyniknie? Według mnie niewiele, napewno będzie wiele obietnic, 'tajemniczych przecieków' itp. W mediach będzie się pisało o kolejnych powrotach do Polski zawodników z zachodu, wszystko byle tylko załapać się na Euro, będzie też mowa o 'nowym, lepszym sorcie' zagranicznych piłkarzy, o tym jakie to talenty mają ci kolejni brazylijczycy, murzyni czy nawet eskimosi. A jak to się skończy? Tak, że taki np. Marek Saganowski, o którym się pisze, że miałby wrócić do Legii, wyląduje zamiast w Warszawie to w jakimś Scunthorpe czy innym Colchester, bo to przecież inna bajka. Anglia i w ogóle, funty co tydzień zamiast złotówek a coraz częściej euro co miesiąc. Wszystkie te przymiarki to wg. mnie pic na wodę, fotomontaż, byle tylko było o czym pisać i spekulować nazwiskami, kwotami czy nazwami klubów. Będzie jak zwykle, jeżeli wróci ktoś do Orange Ekstraklasy to będa to zawodnicy typu Tomasza Bandrowskiego, o którym można powiedzieć co najwyżej, że był w Bundeslidze, ale że grał to już nie bardzo. Z zagranicy znowu przyjadą jacyś przebierańcy przywiezieni przez kolejnych wielkich menedżerów, którzy u siebie grali albo i nie bo kto to przecież sprawdzi? Ważne byle było tanio, już nie koniecznie dużo czy dobrze, ale jednak tanio. I jak z takim myśleniem polskie drużyny mają odgrywać jakąkolwiek rolę w europejskiej piłce? Nawet ostatnia reforma UEFA w perspektywie kilku lat nie przyniesie dla nas znaczącej poprawy nastrojów. Bo nie wiem jak inni ale mnie Puchar UEFA, ekscytuje zdecydowanie mniej, jeśli nie wcale w porównaniu z Ligą Mistrzów, a wedle moich prognoz to będzie o tyle ciekawiej i dłużej od 2009 roku, że mistrz Polski zmierzy się w fazie grupowej Pucharu Uefa z którąś tam w kolei drużyną z Anglii czy Włoch. Nie będą to pojedynki z drużynami klasy Interu Mediolan czy Arsenalu Londyn, a np. Portsmouth czy Atalanta. Jest jednak takie swojskie przysłowie 'jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma' i tego się teraz trzymajmy. Wracając do transferów to myślę, że najciekawszym z możliwych [naprawde realnych] będzie powrót do Wisły Tomka Frankowskiego, może nie sprawdził się super na zachodzie, ale na polską ligę jest to nadal zawodnik o znacznej klasie, który powinien jeszcze o kilka bramek poprawić swój bilans bramkowy na boiskach ekstraklasy.
Początek.

Witam,

zaczyna się nowa era w życiu wszystkich odwiedzających ten adres, rusza mój blog o tematyce sportowej [pewnie o innych sferach życia też czasem skrobnę, ale w założeniach chodzi o sport]. Głównie będe pisał o piłce nożnej, ale nie tylko aby nie zostać posądzonym o dyskryminacje innych dyscyplin, które owszem również od czasu do czasu zdarzy mi się obejrzeć.

 Zapraszam do śledzenia mojego dzieła, pierwszy wpis już wkrótce.

 Pozdrawiam.

Krzysiek Tietz.